Covidowi Robinsonowie – moda na domy na „odludziu”

19 listopada 2021

Autor Jarosław Mikołaj Skoczeń

Covidowi Robinsonowie – moda na domy na „odludziu”

Covid-19 zmienił nasze spojrzenie na dotychczasowy styl życia. To dzięki” pandemii część z nas zdała sobie sprawę, że może funkcjonować przez dłuższy czas właściwie nie opuszczając czterech ścian. Praca zdalna z domu, większe zakupy raz na jakiś czas czy gotowe jedzenie na dowóz pozwalają znacznie zminimalizować potrzebę opuszczania swojego lokum. Pandemia przyczyniła się również do przybierającego na sile trendu wśród części młodych, który do tej pory był zarezerwowany zwykle dla osób starszych: trendu do opuszczania miasta na rzecz uroków wiejskiego życia.

 

Młodzi chcą do centrum

Przyjęło się, że młodzi ludzie stojący u progu kariery zawodowej i jeszcze nie planujący na serio stabilizacji w życiu prywatnym, wybierają mieszkania zlokalizowane jak najbliżej centrum. Młode gospodarstwa domowe zarówno te jedno, jak i dwuosobowe, wolą zwykle mieszkać w okolicy modnych miejsc, pełnych knajp, kin czy teatrów, nawet kosztem powierzchni mieszkania. Chcą mieć wszędzie blisko i chcą mieć wszystko pod ręką. Jest to dla nich bardziej dogodna alternatywa, niż posiadanie do dyspozycji potencjalnie większej powierzchni w nieruchomości w lokalizacji, która wiązać się może z codziennymi uciążliwymi dojazdami.

Wynika to z potrzeb tej grupy wiekowej. W młodości bardziej docenia się uroki miejskiego życia, zwłaszcza jego nocnego wymiaru. Możliwość korzystania z oferty kulturalnej, która dzisiaj w wielu polskich miastach stoi na wysokim poziomie, a która zwykle jest skomasowana w sercu miasta, również stanowi niebagatelny atut tak zlokalizowanego mieszkania. Restauracje, bary, puby, kina, teatry, czy muzea to miejsca które większość z nas odwiedza częściej w młodości, jeszcze przed osiągnięciem pełnego ustatkowania, niż w późniejszym wieku. W związku z tym, naturalne wydaje się, że młodzi ludzie szukają swojego pierwszego M bliżej centrum.

Osiedla dla rodzin z małymi dziećmi zwykle sytuowane są nieco dalej. Pojawienie się potomstwa przekłada się przecież na potrzebę posiadania większej powierzchni mieszkaniowej. Ta z kolei im dalej od centrum, tym jest tańsza. Wynika to oczywiście z ceny, jaką deweloperzy muszą zapłacić za grunt. Ponadto osiedla dla rodzin z dziećmi często znajdują się nieco na uboczu i stanowią swoiste, na w pół zamknięte enklawy.

Czas zmian?

Obecnie jednak mnożą się przykłady młodych ludzi, którzy wolą mieszkać pod miastem. Pośrednicy w obrocie nieruchomościami opowiadają historie wręcz o swego rodzaju covidowych Robinsonach Crusoe.
- Coraz częściej można usłyszeć historie młodych osób, które kupują działkę nawet nie bezpośrednio pod większym miastem, ale np. oddaloną od miasta wojewódzkiego o 30 km, czasem nawet 50 km. Działka w takich lokalizacjach jest o wiele tańsza. Koszt kupna domu z rynku wtórnego i jego remontu, bądź budowy nowego razem z działką zamyka się w kwocie za którą można kupić kawalerkę lub 2-pokojowe mieszkanie blisko centrum dużego miasta - tłumaczy Jarosław Krawczyk z serwisu Otodom.

Domy na obrzeżach oferują wyższy standard i bliskość natury. W obliczu pandemii często niemożliwe stało się korzystanie z uroków kultury w centrum miasta, więc bliskość do centrum przestała być atutem.

Kwestie finansowe - Dane Otodom

Warto zaznaczyć, że wg danych Otodom średnia cena ofertowa za mkw. mieszkania z rynku pierwotnego w Warszawie we wrześniu wynosiła 11 935 zł. Na rynku wtórnym przeciętna stawka ofertowa czterech ścian wyniosła z kolei 13 134 zł. W tym samym czasie w Gdańsku, Krakowie i Gdyni stawki zarówno za używane, jak i nowe lokale mieszkalne przekraczały poziom 10 tys. zł/mkw. Mnożąc takie stawki przez 50 lub 60 mkw. otrzymujemy kwotę która spokojnie powinna starczyć na kupno działki i budowę domu lub zakup domu na rynku wtórnym w niewielkiej miejscowości z dala od miejskiego tempa życia.
Dla Robinsonów dokonujących takiego wyboru ważny jest rozkład nieruchomości, który przesądza o komforcie mieszkania. Ponadto bardzo istotną rolę odgrywa … szybki internet. Najlepiej dostęp do światłowodu. To najważniejszy wymóg, potrzebny bowiem jest do pracy zdalnej z domu. Odpowiednie planowanie i dobra logistyka mogą sprawić, że nawet pracownik korporacji będzie musiał się pojawić w biurowcu raz na tydzień, raz na dwa tygodnie, a może i rzadziej. Wyjazd do miasta na większe zakupy również może z powodzeniem wystarczyć na dwa tygodnie. Atutem takiego rozwiązania jest możliwość korzystania każdego dnia z opisywanych przez Kochanowskiego uroków wiejskiego życia.

Należy jednak zaznaczyć, że przedstawiona perspektywa dotyczy raczej młodych małżeństw, niż singli czyli osób, które planują już pewną stabilizację, i na poważnie myślą o uwiciu pierwszego wspólnego gniazdka. Single nadal będą wybierać centrum.

Artykuł stworzony na podstawie Danych Otodom - narzędzia do śledzenia trendów na poszczególnych rynkach nieruchomości.

Czytaj również:

Artykuł zaktualizowany: 19 listopada 2021

Udostępnij