Warto też słuchać doświadczonych inwestorów - zanim ich portfele spuchły od wielkich metraży, nieruchomości liczonych w setki, zaczynali od segmentu najmniejszych mieszkań, inwestując niewielkie kwoty. W ten sposób możemy w bezpieczny sposób sprawdzić, czy taki model inwestowania jest tym, czego szukamy.

Oczywiście, najwygodniej i najbezpieczniej jest trzymać pieniądze na koncie w banku. Wszelkie inwestycje wiążą się z ryzykiem i tak też jest na rynku nieruchomości, choć to ryzyko nie jest duże (celowo pomijamy tu problem kursu franka szwajcarskiego). Co więcej, nieruchomości wymagają od nas też obsługi (o usłudze zarządzania najmem jeszcze powiemy), więc na permanentny stan błogiego spokoju nie mamy tu co liczyć.   

Ale słowo się rzekło, kobyłka u płota. Od czego więc zacząć? Polecamy niewielką kawalerkę, najlepiej do remontu. To idealne mieszkanie dla singla lub pary, np. studenckiej i w mieście akademickim prawdopodobnie to właśnie żacy będą najczęściej naszymi najemcami. Taki lokal kosztuje stosunkowo niewiele, wyłożymy też niewiele własnych pieniędzy - zaledwie 10 procent wkładu własnego, resztę ubezpieczymy - jeśli zdecydujemy się wziąć kredyt. O ile w dużych miastach (Kraków, Warszawa, Gdańsk czy Wrocław) jest drogo, o tyle w mniejszych kawalerkę można kupić już za kilkadziesiąt tysięcy złotych.  

 

Małe jest piękne 

Na rynku mieszkań jest bez liku, więc i wybór nie będzie łatwy. Na tym etapie warto zwrócić uwagę na kilka ważnych elementów. Jak wspomnieliśmy, najlepszą inwestycją będzie lokal do remontu. Jego koszt w przypadku niewielkich powierzchni nie będzie duży, kilka- kilkanaście tysięcy złotych, za to mieszkania odświeżone, po remoncie, zawsze drożej się wynajmują i szybciej znajdują najemcę.

Pozostając przy metrażu: małe jest piękne i można na nim lepiej zarobić. W Polsce kupuje się metry, ale wynajmuje pokoje. Innymi słowy, niezależnie od tego, czy mieszkanie będzie miało 23 czy 37 metrów kwadratowych kwota czynszu może być bardzo podobna lub wręcz identyczna. Koszt zakupu będzie już jednak inny - wyższy obniży nam rentowność inwestycji. Nie należy jednak przesadzać w drugą stronę, bo przy bardzo małych metrażach cena za metr kwadratowy może znacznie odbiegać od cen rynkowych.  

W miastach turystycznych (np. Gdańsk, Wrocław, Kraków, Warszawa) lokalizacja ma bardzo duże znaczenie, jeśli chcemy wynajmować mieszkanie turystom. Trzeba jednak pamiętać, że za tak położony lokal zapłacimy nawet i 30-40 procent więcej niż za podobny w innych odleglejszych od centrum dzielnicach. Czy uda nam się wrzucić ten koszt w cenę najmu? Niekoniecznie, dlatego warto rozważyć inwestycję w innych rejonach. Tym bardziej, że dla np. studentów ważniejsze niż centrum będzie dobra komunikacja - dogodne połączenie z uczelnią i rozrywkami. 

Reasumując, każdą inwestycję należy potraktować “na chłodno”; z kartką papieru wyliczyć wady i zalety potencjalnego mieszkania, a także sprawdzić - najlepiej z ekspertem biura nieruchomości - ile miesięcznie wynosiłby czynsz w tej konkretnej lokalizacji. I liczyć, liczyć, liczyć… No i na koniec, gdy już mamy mieszkanie i zastanawiamy się, co z nim dalej zrobić - w tej samej agencji nieruchomości warto zapytać o usługę zarządzania najmem.

 

CZYTAJ WIĘCEJ O RYNKU NIERUCHOMOŚCI W OTODOM