Czy Polacy chętnie otwierają swoje domy dla innych? Nowy raport o polskiej gościnności

29 czerwca 2022

Autor Mateusz Maludziński

Czy Polacy chętnie otwierają swoje domy dla innych? Nowy raport o polskiej gościnności

W przybliżeniu 3 na 4 Polaków uważa się za osoby gościnne. Z najnowszego raportu marki Domondo jasno wynika, że większość z nas lubi przyjmować gości. W ramach badania sprawdzono m.in., jak pojmujemy polską gościnność, czym się przejawia i jak często zapraszamy innych. Nie zabrakło również odniesień do gościnności w kontekście napływu uchodźców z Ukrainy. Wiele osób bezinteresownie otworzyło swoje domy dla uciekających przed wojną, o czym mówiono z podziwem niemal na całym świecie.

Polska gościnność – jak jest rozumiana i z czego wynika?

Niemal 9 na 10 Polaków uważa, że jesteśmy gościnnym narodem, natomiast sobie tę cechę charakteru przypisuje ponad ¾ respondentów. Przyczyn swojej gościnności nasi rodacy upatrują w tym, że są towarzyscy (53%), tak zostali wychowani (47%), lubią dzielić się tym, co mają (41%) lub zależy im na budowaniu relacji z innymi ludźmi (38%). Uczestnicy badania poproszeni o zdefiniowanie gościnności, często powtarzali pojęcia, takie jak otwartość i bezinteresowność. W podobny sposób postrzega ją antropolożka kulturowa dr hab. Inga B. Kuźma, prof. UŁ:

Badacz Adam Pisarek pisał w 2014 r., że w kulturze polskiej gościnność rozumiana jest jako: serdeczność, życzliwość i bezinteresowność. Można dodać, że oznacza to przygotowanie jedzenia, zaopiekowanie się gościem, aby spędził miło czas, a czasami również przenocowanie. Oczywiście nie każdego i nie zawsze. Jednak mniej więcej takie cechy przypisuje się tzw. gościnności polskiej. Cechy te nawiązują do wzorców z dawnego okresu, pielęgnowanych np. w starych dworach szlacheckich.

Jak i gdzie przyjmujemy gości w swoich domach i mieszkaniach?

Częstotliwość, z jaką przyjmujemy gości jest bardzo zróżnicowana – 25% respondentów robi to przynajmniej raz w tygodniu, dokładnie taki sam odsetek kilka razy w roku, 24% średnio raz na 2 tygodnie, a 21% raz w miesiącu. A gdzie przyjmujemy gości, jeśli mowa o kilkugodzinnym spotkaniu bez noclegu? Najbardziej oczywistym miejscem wydaje się salon i tak też w rzeczywistości jest, ponieważ wskazało go 86% ankietowanych. Czasami jest to również kuchnia, a w razie sprzyjającej pogody ogród lub taras – każdą z tych opcji wskazało po 17% badanych.

Gości zapraszamy do salonu lub kuchni

 Niemal 2 na 3 badanych deklaruje, że przyjmowanie gości poprawia im nastrój. Warto jednak podkreślić, że takie odwiedziny zazwyczaj wiążą się z ogromem pracy – aż 79% badanych sprząta wcześniej swoje mieszkanie, a 71% przygotowuje posiłek (choć 10% ułatwia sobie zadanie, zamawiając gotowe jedzenie). Prawie co trzecia osoba szykuje wcześniej miejsca do spania, jeśli planowany jest nocleg. Ponadto 15% ankietowanych przed wizytą gości odświętnie się ubiera, a 11% dba o odpowiednie dekoracje w swoim mieszkaniu, np. zapala świeczki lub kupuje świeże kwiaty.

Granica prywatności wyznaczona przez zamknięte drzwi

Jak Polacy godzą przyjmowanie gości z dbaniem o prywatność? Najpopularniejszym sposobem na postawienie granicy między jednym a drugim okazało się zamykanie drzwi do niektórych pomieszczeń (szczególnie do sypialni), co praktykuje 27% badanych. Postępując w ten sposób, najczęściej chcemy zachować dostęp do określonych miejsc tylko dla siebie i domowników, mieć kontrolę nad tym, gdzie zaglądają goście lub po prostu ukryć bałagan. Z drugiej strony aż 4 na 10 respondentów nie podejmuje żadnych kroków, aby zadbać o swoją prywatność podczas odwiedzin gości.

W sytuacjach życia codziennego 44% osób zamyka się w swoim pokoju, kiedy potrzebuje więcej prywatności. Z kolei 31% ankietowanych rezygnuje wtedy z przyjmowania gości. Taki sam odsetek ankietowanych informuje domowników, że chce pobyć w samotności, a 18% unika z nimi rozmów. Psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Babka, powołując się na przykład nastolatków, przypomina, że brak prywatności w domu może negatywnie wpłynąć na nasze samopoczucie psychiczne: Jest to przede wszystkim napięcie, przejawiające się np. drażliwością i wybuchowością. Mało istotne sytuacje mogą wywoływać nieadekwatne z obiektywnego punktu widzenia reakcje.

Pod jednym dachem z uchodźcami, czyli polska gościnność w obliczu wojny w Ukrainie

Wojna za naszą wschodnią granicą dowiodła, że gościnność niejedno ma imię i możemy ją wyrażać na wiele sposobów. Dziś to nie tylko zapraszanie rodziny lub przyjaciół na niedzielną kawę. To także gotowość podzielenia się z potrzebującymi tym, co mamy – miejscem do spania, jedzeniem czy odzieżą. Niemal 11% badanych deklaruje, że ugościło w domu uchodźców z Ukrainy. Nieco ponad połowa respondentów z tej grupy deklaruje, że nie miała obaw przed podjęciem takiej decyzji, a 65% z perspektywy czasu uważa ją za słuszną. Nie brakuje przy tym osób, które mają negatywne doświadczenia związane z przyjmowaniem uchodźców – mowa jednak tylko o 18% Polaków, którzy otworzyli drzwi dla uciekających przed wojną.

Psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Babka zwraca uwagę na wyzwanie, jakim mogło być życie w zgodzie pod jednym dachem:

 -Każdy, kto ma doświadczenie mieszkania z obcymi ludźmi wie, że jest to kwestia wypracowania pewnych zasad. Tuż po przyjęciu pod dach uchodźców emocjonalna reakcja wobec ich tragedii może sprawić, że będziemy akceptować więcej, niż zazwyczaj jesteśmy w stanie. Ale po pewnym czasie, gdy opadną emocje, które do tej pory nas „znieczulały”, zaczniemy odczuwać niewygody i dyskomfort związane z tą sytuacją. W takim momencie możemy pielęgnować w sobie negatywne emocje do momentu, w którym niekontrolowane wybuchną, albo wziąć je pod uwagę i ustalić zasady funkcjonowania pod jednym dachem, z uwzględnieniem potrzeb naszych oraz gości.

Metraż mieszkania częstą przeszkodą w udzieleniu schronienia

Nie wszyscy mogli jednak sobie pozwolić na ulokowanie dodatkowych osób pod swoim dachem. Jako główny powód nieprzyjęcia do siebie uchodźców, Polacy uznali zbyt małą powierzchnię swojego mieszkania, przez co nie byliby w stanie zapewnić gościom komfortowych warunków – tę odpowiedź wskazało aż 63% osób. Drugi pod względem popularności powód dotyczy sytuacji finansowej – 39% badanych stwierdziło bowiem, że nie było ich stać na tak duży zakres pomocy. Poza tym respondenci argumentowali to wyborem innych form wsparcia Ukraińców (35%), niechęcią do przyjmowania obcych ludzi w domu (18%), a w najmniejszym stopniu – obawą przed barierą językową (7%).

Pełny raport „Polska gościnność od kuchni, czyli jak chętnie otwieramy swoje domy dla innych?” dostępny jest na stronie domondo.pl. Badanie powstało we współpracy z agencją Elephate.

Czytaj również:

Artykuł zaktualizowany: 08 lipca 2022

Udostępnij