Kosić czy nie – oto jest pytanie!

28 czerwca 2021

Autor Joanna Witczak

Kosić czy nie – oto jest pytanie!

Po tweecie Otodom, który nawiązywał do programu #OgraniczoneKoszenie, rozgorzała dyskusja na temat strzeżenia traw w mieście. W sekcji odpowiedzi ścierały się głosy osób, które uważają, że przestrzenie zielone powinny być regularnie koszone oraz przeciwników tego rozwiązania. Liczba komentarzy oraz żywe zainteresowanie tematem, stało się dla nas impulsem do tego, żeby pogłębić kwestię miejskich łąk i przyjrzeć się mocnym i słabym stronom koszenia trawników. 

Alergikom łzawią oczy, a kleszcze atakują

Najczęstsze argumenty, które przewijały się w dyskusji, jednoznacznie piętnując pomysł ograniczenia koszenia, to: kwestia estetyczna, wysyp kleszczy, prawdziwa udręka dla alergików, uczulonych na pyłki roślin oraz problemy z widocznością dla kierowców.

Ocena wyglądu niekoszonych przestrzeni zielonych jest sprawą indywidualną - w dyskusji na naszym Twitterze przeważały opinie, że bujna łąka wygląda niechlujnie, kojarzy się z bałaganem, jest nieestetyczna i stanowi świadectwo tego, że władze miasta nie dbają w należyty sposób o przestrzeń publiczną. Niektórzy jednak uważali, że kwietna łąka prezentuje się pięknie: soczysta zieleń przeplatana różnobarwnymi kwiatami dla wielu osób jest o wiele ciekawsza, niż krótko przycięty trawnik, szczególnie, że ten często zmienia się latem w wysuszoną, smutną szczecinę. Zwolennicy miejskich łąk podkreślają, że zieleń pozwala być bliżej natury, a do tego obniża poziom stresu.

Z kolei argument, który dotyczy ograniczenia widoczności dla kierowców jest o wiele poważniejszy i wiąże się z niebezpieczeństwem, zarówno dla kierowców jak i pieszych. Nie ulega wątpliwości, że rośliny nie powinny wpływać na widoczność na skrzyżowaniach czy rondach, ani w żaden inny sposób stwarzać zagrożenia. W miejscach w których może dojść do takich sytuacji, zamiłowanie do zieleni powinno zejść na dalszy plan. Bezpieczeństwo przede wszystkim!

Kolejną kwestią jest obawa przed zwiększoną aktywnością kleszczy. Kleszcze, wbrew panującemu mitowi, można spotkać nie tylko w lasach, ale też w parkach i na bujnych trawnikach w centrum miasta. Regularne koszenie trawy nie wymazuje co prawda problemu kleszczy i nie stanowi całkowitego zabezpieczenie przed nimi, jednak kwietne łąki to dla nich idealne miejsce na żer. Co ważne, te pasożyty są groźne nie tylko dla ludzi, ale i dla zwierząt domowych - dla psiarza każdy spacer w wysokich trawach oznacza mozolne szukanie kleszczy w sierści swego pupila.

A co z alergiami? W teorii częste koszenie traw jest formą chronienia alergików, jednak nie zawsze ma to odzwierciedlenie w rzeczywistości. Kluczową kwestią jest trzymanie się odpowiedniego harmonogramu koszenia, które powinno następować w okresie przed zakwitnięciem. Jeżeli nastąpi później, to koszenie może tylko pogłębić problem alergików - w powietrzu będą unosić się potencjalne alergeny. 

Miejskie łąki - schronienie dla pszczół, schronienie dla ludzi 

Ograniczenie koszenia traw (1-2 razy w sezonie) posiada również istotne korzyści. Podkreśla je Michał Czepkiewicz, doktorant na Wydziale Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM:

- Uważam, że na polskich osiedlach kosi się trawę i inne rośliny zbyt często. Ma to wiele negatywnych skutków. Ogranicza różnorodność gatunków roślin, pozbawia owady pokarmu, podczas koszenia ginie też wiele zwierząt. Koszenie w czasie suszy i upału prowadzi do utraty wody w glebie i zwiększa temperaturę powietrza, co ma duże znaczenie w miastach, gdzie latem powstaje miejska wyspa ciepła, a upały są uciążliwe dla mieszkańców.

Koszenie kosiarkami spalinowymi generuje też hałas, który jest nieprzyjemny i uciążliwy dla mieszkańców osiedli i użytkowników zieleni miejskiej. Koszenie za ich pomocą generuje emisję gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń powietrza. Urządzenia te nie podlegają tak restrykcyjnym normom emisji zanieczyszczeń, jak np. samochody. Częste koszenie to też niepotrzebne wydatki dla spółdzielni mieszkaniowych i gmin. Moim zdaniem większość terenów zieleni osiedlowej czy parkowej powinna być koszona raz lub dwa razy w roku, najlepiej za pomocą kosy.

Podsumowując: ograniczenie koszenia prowadzi do zwiększenia bioróżnorodności, korzystnie wpływa na środowisko i to na wielu różnych płaszczyznach. Przede wszystkim teren, który posiada wiele gatunków roślin, łącznie z “nieestetycznymi” chwastami, stanowi schronienie oraz źródło pożywienia dla wielu zwierząt, w tym niezbędnych dla środowiska zapylaczy. Częste koszenie destrukcyjnie wpływa na florę oraz faunę. W dodatku może pomóc z rosnącymi temperaturami, ponieważ zatrzymuje wilgoć, obniża temperaturę powietrza oraz hamuje odpływ wód opadowych (stanowi to również ochronę przed podtopieniami).

Co więcej, miejskie łąki nie wymagają nawadniania. Roślinność łąkowa to drogocenny filtr zanieczyszczeń: pochłania szkodliwe pyłki oraz dwutlenek węgla, a do tego zwiększa jakość powietrza, co jest niezwykle potrzebne w dużych miastach.  Ponadto miejskie łąki wpływają na zmniejszenie poziomu hałasu, zaś stosowanie kosiarek wiąże się z dokuczliwym dźwiękiem oraz emisją spalin.  Ograniczenie koszenia trawników może mieć więc wiele korzyści - trzeba jedynie robić to z głową!

Czytaj również:

Artykuł zaktualizowany: 28 czerwca 2021

Udostępnij