Mieszkańcy Warszawy, Trójmiasta czy Krakowa o uzyskaniu kredytu z państwowymi dopłatami nie mają co marzyć. Problemem jest cena, jaką za taki lokal można zapłacić.

W ustawie zapisano, że nie może ona przekroczyć określonej stawki za metr. Jeśli lokum będzie droższe, z dopłat nici. I tak w stolicy maksymalna stawka to 6340 zł za mkw., podczas gdy średnia cena to 8800 zł. W Krakowie jest jeszcze gorzej - państwo pozwala nabyć lokal do 3883 zł za mkw., a naprawdę kosztują one ponad 8 tys. zł. Podobnie jest w innych dużych miastach. Jedynie w Katowicach jest szansa spełnić stawiane przez ustawodawców wymogi, ale i tak wcześniej trzeba się naszukać odpowiedniego M.

W efekcie okazuje się, że nawet jeśli masz rodzinę albo jesteś rodzicem samotnie wychowującym dzieci, kupujesz swe pierwsze mieszkanie, a Twoje upatrzone M nie jest większe niż 75 mkw, i tak nie uda Ci się dostać kredytu z dopłatą.

Jeśli jednak będziesz miał niebywałe szczęście i złapiesz cudowną okazję, czyli tańsze niż wszystkie inne mieszkania, możesz iść po specjalny kredyt do dowolnego banku, który podpisał umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Teraz mają je w swej ofercie już m.in. PKO BP, Pekao SA, Bank Pocztowy, Gospodarczy Bank Wielkopolski, Bank Polskiej Spółdzielczości oraz niektóre SKOK-i i banki spółdzielcze.