Kilka dni temu KNF zakończyła konsultacje do nowelizacji. Zgodnie z nią, banki będą musiały posiadać w swojej ofercie kredyty hipoteczne oparte także o stałą stopę procentową lub okresowo stałą stopę procentową. Projekt rekomendacji zakłada też wprowadzenie opcji "klucz za dług” - w zamian za przeniesienie tytułu własności na rzecz banku, kredytobiorca miałby zostać zwolniony ze spłaty długu.

Specjaliści nie są zgodni, co do spodziewanego efektu nowelizacji. Co drugi bankowiec pytany przez TNS Kantar ocenia, że kredyty o stałej stopie procentowej nie wygrają z hipotekami o zmiennym wskaźniku, a 40 procent uważa, że takie produkty w ogóle nie powinny trafić na rynek. Dziś takie narzędzie oferują tylko dwa banki i rzeczywiście nie cieszy się ono większym powodzeniem. - Nie ma na nie większego popytu dlatego, że obecnie klienci żyją w czasach najniższych stóp procentowych w historii i zdają się wierzyć, że ten błogostan będzie wieczny - komentuje Jakub Pająk z Nowodworski Estates. - Tyle że my, Polacy, stosunkowo niewiele wiemy o ekonomii i finansach. Biorąc kredyt, bardzo życzeniowo prognozujemy sobie w głowie, że przez najbliższe 30 lat będziemy zdrowi, zarobki będą rosły, a rata będzie tak sympatycznie niska jak dziś. Tak zwykle jednak nie jest, o czym gorzko przekonali się tzw. frankowicze - przypomina ekspert.  

Jego zdaniem w dalszej perspektywie kredyty o stałej stopie procentowej systematycznie będą zyskiwały na znaczeniu. - Banki i doradcy zaczną pokazywać, a klienci z uwagą spojrzą na WIBOR, np. z ostatnich 10 lat i zauważą, że ten sięgał nawet 7 procent. Dowiedzą się, że przy takim poziomie rata kredytu gwałtownie wzrasta, osiągając poziom nawet o tysiąc złotych wyższy - uważa Pająk. Co ciekawe, dziś różnice w oprocentowaniu kredytów o zmiennej stopie procentowej i stałej w jednym z dwóch banków, które je oferują, lokują się na poziomie 0,5%, a więc bardzo niskim. Klient płaci nieco więcej, w zamian zyskuje święty spokój, czego w chwilach obecnej prosperity zdaje się nie dostrzegać.

- Rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego mają za zadanie przede wszystkim chronić konsumenta poprzez ograniczenie ryzyka, które w przyszłości może ulec podwyższeniu. W tym kontekście nowelizacja rekomendacji S to dobra propozycja. Wg najnowszych danych Biura Informacji Kredytowej mamy o 27 procent wyższą sprzedaż kredytów hipotecznych niż w zeszłym roku i prawie wszystkie oparte są o zmienną stopę procentową. Co się jednak stanie, gdy NBP podniesie stopy? Bo pytanie nie brzmi już “czy”, ale “kiedy” za kredyty zapłacimy więcej niż dziś - konkluduje ekspert.

 

CZYTAJ WIĘCEJ O FINANSACH W OTODOM