W tym tekście podsuniemy kilka cennych rad dla osób, których problem może dotyczyć. Powiemy też, jak zmieniło się prawo w tym zakresie.

Na początek o tym, czego nie powinniśmy pod żadnym pozorem robić. Pierwsza i podstawowa sprawa – największym błędem jest próba zaciągnięcia kredytu/wzięcia pożyczki na spłatę wcześniejszego. To bardzo złe rozwiązanie, gdyż z reguły nie tylko, że w dłuższej perspektywie nie poprawia naszej sytuacji, ale ją jeszcze pogrąża. Nierozsądni posiadacze kredytów mieszkaniowych, z hipoteką na kredytowanej nieruchomości, zazwyczaj próbują się ratować kredytami/pożyczkami konsumenckimi. Są to kredyty szybkie, nie wymagające zbyt wielu formalności, ale też najdroższe na rynku – z rzeczywistą roczną stopą oprocentowania na poziomie kilkunastu procent. W takiej sytuacji osoba, która dostanie pożyczkę, wyjdzie na chwilę na finansową prostą, ale bez realnej poprawy sytuacji, szybko znów znajdzie się na zakręcie – z wysokimi ratami do spłacenia. Ewentualnym ratunkiem kredytobiorcy może być pożyczka hipoteczna – a więc kredyt zabezpieczony na nieruchomości – znacznie tańszy niż kredyt gotówkowy. Warunkiem jest jednak posiadanie drugiej nieruchomości, innej niż ta, której dotyczy pierwotny kredyt. Nawet jednak wtedy warto się zastanowić, czy jest sens kosztem spłacenia jednego długu, popaść w kolejny. Może lepiej sprzedać jedną nieruchomość, by spłacić długi i wyjść na „prostą”. Poza tym w praktyce rzadko się zdarza, by kredytobiorca z niespłaconymi długami posiadał majątek w postaci np. drugiego mieszkania. W takiej sytuacji jego problemy są łatwe do rozwiązania. Dodatkowym przychodem mogą być np. wpływy z wynajmu.

Bardzo złym rozwiązaniem jest też próba ignorowania problemu – tzn. lekceważenie monitów z banku itp. W ten sposób jedynie pogarszamy swoją sytuację. Dług rośnie, w grę mogą wejść karne odsetki, psujemy sobie historię kredytową itd.

Co więc robić?

  1. Przede wszystkim nie ukrywaj swoich problemów. Jeśli wiesz, że nie są one przejściowe, że łatwo nie możesz uregulować zaległości itp. zgłoś się do banku i szczerze przedstaw sytuację. Banki nie są zainteresowane egzekucją długów, przejęciem nieruchomości itp. Jest więc duża szansa, że zaproponują ci rozwiązania,, które pomogą w trudnym okresie – np. czasowe zawieszenie spłaty kredytu, wydłużenie okresu kredytowania, co pozwoli zmniejszyć miesięczną ratę, kredyt konsolidacyjny jeśli masz kilka zobowiązań.

  2. Spróbuj poszukać rozwiązania w kręgu znajomych/rodziny. Może ktoś poratuje cię nieoprocentowaną pożyczką, może – w zamian za współwłasność – przystąpi do kredytu.

  3. Jeśli spłaciłeś ubezpieczenie do kredytu – sprawdź możliwość zwrotu kwoty za niewykorzystany okres. W grę mogą wchodzić całkiem duże pieniądze – nawet kilkanaście tysięcy złotych.

 

Ustawa o kredycie hipotecznym

Równocześnie – jeśli mamy problemy finansowe – warto wiedzieć, co nam grozi, jakie są nasze uprawnienia i procedury. Tu zaznaczmy, że wiele się ostatnio zmieniło na korzyść kredytobiorców. W zeszłym roku przestał obowiązywać Bankowy Tytuł Egzekucyjny – wyjątkowo ostra „broń” na dłużników, pozwalająca bankom wszcząć egzekucję wobec dłużnika w uproszczonym i szybkim trybie.

Kolejna bardzo istotna zmiana wynika z ustawy o kredycie hipotecznym. Określa ona m.in. sposób postępowania banków z dłużnikami. Zgodnie z tymi przepisami, jeśli kredytobiorcy powinie się noga, bank ma najpierw wezwać go do spłaty, wyznaczając na to termin, jednak nie krótszy niż 2 tygodnie. Klient w terminie nie krótszym niż 14 dni może też złożyć wniosek o restrukturyzację zadłużenia. Jeśli to zrobi, a bank nie zaakceptuje formy restrukturyzacji, wtedy ma on obowiązek udzielić kredytobiorcy półrocznego terminu na sprzedaż nieruchomości. Środki w ten sposób uzyskane mają pójść na spłatę zobowiązania. Jeśli okażą się zbyt małe, bank może oczekiwać spłaty pozostałości, ale w sposób dostosowany do sytuacji finansowej kredytobiorcy. 

 

CZYTAJ WIĘCEJ O FINANSACH W OTODOM